co robić ze wspomnieniami? ale nie tymi w głowie, tylko tymi spisanymi, uwiecznionymi na papierze?
właśnie uświadomiłam sobie, jak rzadko piszę. i to szczególnie teraz, gdy tyle pisać powinnam.
z głośników leci "Forgotten" Avril Lavigne.
a w głowie jak echo rezonuje moja nowa mantra: "nie będę napierdalać w ściany. nie będę napierdalać w ściany. nie będę..."
od wczoraj oficjalnie mam ferie! yay! ^^ co prawda pieprzone zaburzenia psychotyczne zdałam tylko na 3,5, ale zdałam i w sumie tylko to się liczy.
a wczoraj był wtorkowy wieczór u Janka i było wesoło, przyjacielsko i ciepło. yay! ^^. zajebiście :) w takim gronie, jak wczoraj, nastrój może iść tylko w górę :) za tydzień powtórka u mnie, tylko w wydaniu urodzinowym i w nieco większym gronie. znowu: yay! ^^
i będę pisała opowiadania dla Obsessive. i to też jest yay! ^^ bo będę miała dodatkową możliwość ćwiczenia warsztatu i to na zupełnie innym gruncie, niż do tej pory. i może nawet z czasem pojawią się jakieś pieniądze za to. yay! ^^
odpieprza mi już.
czytam w kółko to samo. za każdym razem wydaje mi się to coraz głupsze.
a jak tylko te bzdur n chwilę odłożę, zaczynam się nakręcać, że to wszystko jest bardzo trudne, że pytania będą kosmiczne i że na pewno nie zdam.
a potem z powrotem siadam do nauki i czytam po raz kolejny i kolejny i kolejny... i wydaje mi się to coraz głupsze i głupsze i głupsze...
jak to powiedział Gaarvik, takie chujowe w chuj brednie.
a ja powiem jeszcze inaczej.
masakra. totalna masakra.
musiałam coś zmienić. no i ten czarny już mnie przybijał...
na razie szablon, bo nie jestem na tyle biegła w html'u, żeby coś fajnego od ręki zrobić. prawdę mówiąc w ogóle się nie znam i każda taka zabawa kosztuje mnie duuużo czasu i jeszcze więcej nerwów :D
dojrzałam do zmian. do pójścia dalej. życie nie czeka, świat nie zatrzymał się w miejscu, tylko dalej gna naprzód, z każdą chwilą coraz szybciej.
ktoś kiedyś powiedział, że stojąc w miejscu tak naprawdę się cofamy. myślę, że miał rację.
nie chcę się cofać :)
byłam dzisiaj rano w nieokreślonym nastroju. objawia się to głównie tym, że nie umiem się zdecydować, jakiej muzyki posłuchać.
i tak odrzuciłam ścieżkę dźwiękową do Miłości w Czasach Zarazy, HIMa, Evanescence, Delerium, do Enigmy nawet nie próbowałam się zbliżyć (co samo w sobie jest bardzo dziwne).
przeglądając płyty na stojaku trafiłam na dawno zapomnianą, zakurzoną składankę z the greatest hits Annie Lennox.
i przypomniałam sobie, za co ją uwielbiam.
Come to me
Run to me
Do and be done with me
(Cold Cold Cold)
Don't I exist for you
Don't I still live for you
(Cold cold cold)
Everything I possess
Given with tenderness
Wrapped in a ribbon of glass
Time it may take us but God only knows
How I've paid for those things in the past
Dying is easy it's living that scares me to death
I could be so content hearing the sound of your breath
Cold is the color of crystal the snowlight
That falls from the heavenly skies
Catch me and let me dive under under
For I want to swim in the pools of your eyes
I want to be with you baby
Slip me inside of your heart
Don't I belong to you baby
Don't you know that nothing can tear us apart
Come on now come on now come on now
Telling you that
I loved you right from the start...
But the more I want you the less I get
Ain't that just the way things are...
Winter has frozen us
Let love take hold of us
(Cold cold cold)
Now we are shivering
Blue ice is glittering
(Cold cold cold)
Cold is the colour of crystal the snowlight
That falls from the heavenly skies
Catch me and let me dive under
For I want to swim in the pools of your eyes
dzisiaj będzie Zimno